czwartek, 18 lutego 2016

Rodzina nie kończy się na krwi

Trzymacie się jeszcze, Brukselki?
Dziś coś podobnego, do czegoś, co już było. Nie wiem, czy pamiętajcie "Show us the way", ale to jest utrzymane w podobnym klimacie. Właściwie jest inspirowane, a raczej zaczerpnięte z tej samej historii.

-Więc teraz chcesz, żebym za wszystko przepraszał?- pytał z wyrzutem i dawną wyższością.
-Chcę, żebyś w końcu był ze mną szczery, po raz pierwszy od zawsze!- nie potrafiłem ukryć swojej irytacji- Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie masz z tym nic wspólnego!
Powoli podniósł wzroku i utkwił swoje jasne, świecące wielowymiarowym błękitem oczy w moich, ciemnych i zgaszonych. Przez chwilę patrzył na mnie jak na karalucha, wzrokiem ostrym i zimnym, jak ta jego fikuśna broń. Potem jego spojrzenie niespodziewanie zelżało, oczy zamigotały, zmarszczki na czole zrobiły się wyraźniejsze, a on wstrzymał oddech, którego nie potrzebował.
Gorące płomienie zaczęły lizać moje wnętrzności.
-Coś ty zrobił, idioto?
-Zaufaj mi bracie- zaczął się tłumaczyć- Daj mi wolną rękę. Mogę to jeszcze zakończyć, całą tę wojnę i pokonać tego samozwańczego…. boga- mówił z ogromnym przekonaniem.
Słowo bóg, niezależnie od kontekstu, miało ogromny problem z wyjściem z jego gardła.
Ból porzuconego dziecka.
-Musiałem coś z tym zrobić- ciągnął dalej- Oni mi zaufali. Po tym wszystkim, co zrobiliśmy naprawdę myślałeś, że nie uznają mnie za ich przywódcę? Musiałem coś zrobić, a może miałem patrzeć na moich braci i siostry wyrzynających się nawzajem? Albo pozwolić temu tyranowi na wprowadzenie reżimu? Powiedz mi do cholery, co miałem zrobić?!
Stał chwiejąc się przede mną i oddychając ciężko. Wyglądał prawie jak człowiek.
-Wiesz istnieje coś takiego, co ja z nostalgią nazywam rodziną. To takie zbiorowisko stworzeń, które z jakiegoś powodu dbają o siebie. I nie wiem, czy wiesz, ale ty należysz do naszej. Więc kiedy coś beznadziejnego, wojna pomiędzy aniołami zdecydowanie może się taka wydawać, spotyka któregoś z nas, to radzimy sobie z tym, dzieląc się ze sobą problemami, stratą i wszystkim co nas przerasta. Do tej pory działało niezawodnie. To czego nie robimy, to nie opuszczamy wszystkich, którym na nas zależy i nie zawieramy kolejnego paktu szatanem!
-To wydaje się proste, gdy mówisz to w ten sposób- odpowiedział w końcu- gdzie byłeś, gdy potrzebowałem to usłyszeć?
-Na swoim miejscu- odpowiedziałem- przypomnij mi, gdzie byłeś ty?


W hołdzie wszystkim, po których została nam tylko pamięć.
Niech gwiazdy oświetlają im drogę.


Czekając na dzień, w którym ktoś to zrozumie, oddany i wierny Łoś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz