Trzymacie się jeszcze, Brukselki?
Dziś coś podobnego, do czegoś, co już było. Nie wiem, czy pamiętajcie "Show us the way", ale to jest utrzymane w podobnym klimacie. Właściwie jest inspirowane, a raczej zaczerpnięte z tej samej historii.
-Więc teraz chcesz,
żebym za wszystko przepraszał?- pytał z wyrzutem i dawną
wyższością.
-Chcę, żebyś w
końcu był ze mną szczery, po raz pierwszy od zawsze!- nie
potrafiłem ukryć swojej irytacji- Spójrz mi w oczy i powiedz, że
nie masz z tym nic wspólnego!
Powoli podniósł
wzroku i utkwił swoje jasne, świecące wielowymiarowym błękitem
oczy w moich, ciemnych i zgaszonych. Przez chwilę patrzył na mnie
jak na karalucha, wzrokiem ostrym i zimnym, jak ta jego fikuśna
broń. Potem jego spojrzenie niespodziewanie zelżało, oczy
zamigotały, zmarszczki na czole zrobiły się wyraźniejsze, a on
wstrzymał oddech, którego nie potrzebował.
Gorące płomienie
zaczęły lizać moje wnętrzności.
-Coś ty zrobił,
idioto?
-Zaufaj mi bracie-
zaczął się tłumaczyć- Daj mi wolną rękę. Mogę to jeszcze zakończyć, całą tę
wojnę i pokonać tego samozwańczego…. boga- mówił z ogromnym
przekonaniem.
Słowo bóg,
niezależnie od kontekstu, miało ogromny problem z wyjściem z jego
gardła.
Ból porzuconego
dziecka.
-Musiałem coś z
tym zrobić- ciągnął dalej- Oni mi zaufali. Po tym wszystkim, co
zrobiliśmy naprawdę myślałeś, że nie uznają mnie za ich
przywódcę? Musiałem coś zrobić, a może miałem patrzeć na
moich braci i siostry wyrzynających się nawzajem? Albo pozwolić temu tyranowi na wprowadzenie reżimu? Powiedz mi do cholery, co miałem zrobić?!
Stał chwiejąc się przede mną i oddychając ciężko. Wyglądał prawie jak człowiek.
-Wiesz istnieje coś takiego, co ja z nostalgią nazywam rodziną. To takie zbiorowisko stworzeń, które z jakiegoś powodu dbają o siebie. I nie wiem, czy wiesz, ale ty należysz do naszej. Więc kiedy coś beznadziejnego, wojna pomiędzy aniołami zdecydowanie może się taka wydawać, spotyka któregoś z nas, to radzimy sobie z tym, dzieląc się ze sobą problemami, stratą i wszystkim co nas przerasta. Do tej pory działało niezawodnie. To czego nie robimy, to nie opuszczamy wszystkich, którym na nas zależy i nie zawieramy kolejnego paktu szatanem!
-To wydaje się proste, gdy mówisz to w ten sposób- odpowiedział w końcu- gdzie byłeś, gdy potrzebowałem to usłyszeć?
-Na swoim miejscu- odpowiedziałem- przypomnij mi, gdzie byłeś ty?
W hołdzie wszystkim, po których została nam tylko pamięć.
Niech gwiazdy oświetlają im drogę.
Czekając na dzień, w którym ktoś to zrozumie, oddany i wierny Łoś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz